poniedziałek, 10 stycznia 2011

Goodbye Lenin

Jak sie pozniej mialo okazac, nie do konca goodbye, ale tak nam sie wydawalo w chwili kiedy opuszczalismy Rosje. Na granicy mielismy jeszcze okazje zasmakowac typowego biurokratycznego, postsowieckiego przerostu formy nad trescia. Paszporty sprawdzano nam 4 razy! Natomiast milo zaskoczyla nas pani celnik, ktora byla niemalze mila i pare razy sie nawet usmiechnela, i powiedziala jeden komplement! Niestety nie do konca wiedziala co zrobic z naszymi rejestracjami z Moskwy (kazdy obcokrajowiec ma obowiazek zameldowania sie w trakcie pobytu w Rosji, co jest sprawdzane przy wyjezdzie z kraju oraz uprzykrza zycie turystom). Musiala zawolac pomocnikow - dwie inne panie i pare minut debatowaly nad tym co z nami zrobic. Nie obawialismy sie AZ TAK bardzo, bo wszelkich formalnosci dopelnialismy
skrupulatnie. Jednak jak powszechnie wiadomo w Rosji nigdy nic nie wiadomo, a nie mielismy juz rubli na lapowki :) Pani celnik rownie duzo czasu poswiecila na lustrowanie naszych twarzy i porownywanie ich ze zdjeciami, co bylo dosyc smieszne, ale tez troche krepujace.
Patrzenie na twarz i na zdjecie dzielila na kilka etapow, zaczynajac chyba od czubka glowy/wlosow. Nie wiem czego chciala sie dopatrzec i czy faktycznie jest w stanie stwierdzic, ze my to my, ale miala pewnie poczucie dobrze spelnionego obowiazku, a my pozniej temat do zartow.

Z Rosji wyjechalismy bez wiekszego zalu, zwlaszcza, ze czekala na nas Mongolia (fajnie w przeciagu tygodnia spelnic dwa swoje wielkie marzenia - polecam). Pozostalo duzo wspomnien i kilka refleksji, nie zawsze wesolych. Na pewno duze wrazenie robi kontrast miedzy bieda i
bogactwem, co widoczne bylo zwlaszcza w Moskwie. Samochody drogie, ekskluzywne i absolutnie nie do zobaczenia w Polsce (oraz tworzace kilkugodzinne korki), przejezdzajace obok bezdomnych, pijakow i zebrakow i biednych babuszek probujacych przehandlowac cokolwiek za
kilka rubli. To pierwsza reflekcja - druga to ten okropny brak usmiechu. Nie moglam przestac sie dziwic jak to mozliwe, ze nikt sie do nikogo nie usmiecha - przynajmniej w szeroko pojetych kontaktach sluzbowych. Zadna pani w sklepie, ani razu nawet nie probowala imitowac grymasu usmiechu, nie mowiac juz o urzednikach, sprzedawcach biletow, konduktorach. Raz tylko usmiechali sie policjanci, kiedy chcieli wyludzic lapowke... Rzecz ma sie zupelnie inacze, kiedy wchodzi sie z ludzmi w kontakty prywatne. Porafia byc naprawde serdeczni i pomocni, probuja zrobic wszystko co w ich mocy, byle tylko rozwiazac twoj problem. Oni nie maja problemu z usmiechem - pokazuja chetnie zlote lub nadpsute zeby i jest to absolutnie urocze. No coz urzednicy maja widocznie poczucie, ze nie ma potrzeby sie wysilac, bo moze wysilenie sie i bycie sympatycznym zostanie opacznie zrozumiane, a moze trzeba ciagle sprawiac wrazenie, ze bez lapowki nic sie nie da zalatwic... Nie wiem, ale chyba jednak bylismy tam zbyt krotko, zeby rozwiklac te zagadke. I jeszcze ostatnia refleksja - na temat mlodziezy. Z kimkolwiek bysmy nie rozmawiali, mowili nam o tym jak bardzo by chcieli podrozowac. Kazdy z tych mlodych ludzi
opowiadal nam o problemach, ktore pietrza sie przed przecietnym Rojaninem, ktory chce wyjechac za granice. Problemy z otrzymaniem wizy, a przede wszystkim koszty podrozy sprawiaja, ze wielu z ich moze tylko pomarzyc. Dimitri z hostelu w Irkucku powiedzial nam, ze chociaz pracujac w takim miejscu ma jakis kontakt z podrozami. Uwierzcie, ze przykro bylo tego sluchac. Tak samo jak niekonczacych sie opowiesci Zeni (w pociagu) o tym jak byla 8 lat temu w Egipcie - jedyny raz, kiedy byla za granica, i o tym jak bardzo by chciala pojechac do Stanow odwiedzic kuzynke i jak bardzo jest to niemozliwe... Najbardziej zaskakujace w tym wszystkim jest jednak to, ze pomimo tylu niedogodnosci, ktore serwuje im Ojczyzna, wszyscy wyrazaja sie o Rosji bardzo dobrze i mowia, ze nie zamieniliby jej na zaden inny kraj, ze ja kochaja, itd.
No coz, dla nas to po prostu kraj kontrastow.

3 komentarze:

  1. Bardzo to wszystko ciekawe. Ale gdzie zdjęcia.Całuję Was mocno wspaniali podróżnicy.Mama Isia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia chyba już były (oprócz sauny - a to byłoby dopiero ciekawe!), czekamy na następne, czekamy i tęsknimy - ciocia Danusia i wuj Misiek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej hej, WSZYSTKIM dziekujemy za mile komentarze. Zdjecia nowe beda niebawem tak jak i reszta relacji - niestety pisanie ich zajmuje baaardzo duzo czasu, a tak jak mowilas mi Mamo: najpierw zwiedzanie a potem pisanie :)

    OdpowiedzUsuń