wtorek, 22 lutego 2011

O Luang Prabang na fotach opowiem Wam

piekna i bestia

buddyjskie medytacje przybieraja czasem dziwny ksztalt...

"put your hands up in the air, put your hands up in-the-air!"

vanity fair

mozna powiedziec ze telekomunikacja w Laosie jest na poziomie zachodnim

mniszka czeka aby poswiecic sie w ofierze

szama dla mnichow

ma to zapewnic wieczna szczesliwosc

w kolejce po ryz, slodycze, owoce

gdy zapelnia swe misy, mnisi oddaja nadwyzke potrzebujacym


kolumna 250 mnichow CODZIENNIE o 6:00 rano przemierza miasto

wodospad po raz pierwszy

wodospad po raz drugi

wodospad po raz trzeci (przynajmniej jest w nim woda)

wodospad po raz czwarty (tu MIAL BYC wodospad, ale zabraklo wody...)

nasz powrotny Very Irritated Passangers Bus

1 komentarz:

  1. Zastanawia mnie, czy Ci mnisi to trochę odpowiedniki polskich ogolonych łbów - rekrutują się do tego zakonu z braku innych perspektyw. W Polsce wystawali by pod blokami na osiedlach ;-)

    Tommy

    OdpowiedzUsuń